Gdy sąsiad zatruwa życie
Apel do Burmistrza Wołomina
Przewodniczącego Komisji Bezpieczeństwa i Ochrony Środowiska
Komendanta Straży Miejskiej
Naczelnika Wydziału Ochrony Środowiska
i wszystkich, którzy mają pomysł i moc na ukrócenie obrzydliwego i niebezpiecznego procederu
Każdego ranka i każdego wieczora Wołomin zasnuwa czarny, cuchnący dym. To, co ulatuje z domowych kominów to efekt palenia w piecach wszelkiego śmiecia. Pomysłowość ludzka w tym zakresie nie zna granic, do pieców upychane są domowe odpady, plastyki, papier, ale także – to już specjalność mojej okolicy – podkłady kolejowe (nasączone smarami palą się ponoć znakomicie), ramy okienne (obficie wysmarowane klejami i farbami) etc. To właśnie w tym ostatnim szczególnie gustują mieszkańcy osiedla Słoneczna – Kolonia Gródek, którzy od lat systematycznie zatruwają nie tylko środowisko, ale także mnie.
Nie wierzę, że tego procederu nie można ukrócić, że hulaj dusza, robię co chcę, bo nikt nie może wejść do mojego domu i sprawdzić, czym palę w piecu. A jeśli jednak może? Skoro udało się jako tako uporać z innymi patologiami, takimi jak wywożenie śmieci do lasu, tworzenie gdzie popadnie dzikich wysypisk, wylewanie ścieków na pola i łąki, to może również uda się zwalczyć trucie z domowych kominów. Wszak w tym przypadku zagrożenie dla zdrowia i życia ludzkiego jest znacznie większe, niż źle zaparkowany samochód, czy wylewanie zawartości szamba na własną posesję.
Ja osobiście mam tak: okna w domu otwieram w zależności od tego, czy sąsiedzi są w domu, czy nie. Bo jak są, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że zaraz napalą w piecu. Czarny, mdły, cuchnący, zatykający oddech dym długo unosi się w powietrzu, bywa, że nawet godzinę. Smary, bo trudno nazwać to inaczej, osiadają na szybach, których mycie jest prawdziwą udręką, bo trudno doprawdy zmyć całą tablicę Mendelejewa. Straciłam już niemało iglaków, w tym cudnych srebrnych świerków, którym być może nie służyły trujące opary. Pierwsze palenie jest o szóstej, siódmej rano, wieczorne natomiast koło dwudziestej. To widać i czuć z daleka, nie trzeba zaglądać nikomu do pieca, żeby wiedzieć, czym pali. Ja ten trujący dym mam od kilku lat (kilku zim) i mam już dość. Dlatego proszę o pomoc w imieniu tych mieszkańców Wołomina, którzy przestrzegają norm współżycia społecznego a sami nie są w stanie zwalczyć plagi głupoty, chamstwa i skąpstwa – bo przecież palenie śmieciami to nic innego, jak oszczędność na normalnym opale.
Skoro mam podpisaną umowę z MZO na wywóz odpadów, mam posesję podłączoną do kanalizacji miejskiej i korzystam ze wszystkich dobrodziejstw typu: jesienna zbiórka liści, możliwość wywiezienia odpadów gabarytowych etc., skoro nie zatruwam środowiska i jako obywatel zachowuję się zgodnie z przyjętymi normami, to po prostu żądam zapewnienia mi czystego powietrza. A skoro są wśród nas tacy, którzy te zasady społecznego współżycia odrzucają, to należy je wyegzekwować choćby za pomocą kar, a nie pozwalać na hucpę i samowolę.
Powszechnie wiadomo, że podczas spalania śmieci wyzwalają się związki toksyczne, w tym dioksyny i furany, trujące bardziej od cyjanku potasu, które nieodwracalnie niszczą ludzkie zdrowie. Związki te, opadające na ziemię w postaci gęstego, czarnego dymu, powodują m.in. nowotwory wątroby, nerek i płuc, wyniszczają korę mózgową, mają działanie alergiczne, mogą nawet uszkodzić strukturę kodu genetycznego.
Spalanie śmieci jest po prostu nieetyczne. Ba, w Wołominie osiągnęło już rozmiar patologii i tak jak każdą patologię, trzeba to zjawisko zwalczać. Pomocna może być ustawa o odpadach, która wyraźnie stanowi, że spalanie śmieci jest prawnie zabronione i karalne: „Kto wbrew zakazowi termicznie przekształca odpady poza instalacjami i urządzeniami do odzysku lub unieszkodliwiania odpadów, podlega karze aresztu lub grzywny.” Może tam, gdzie nie dociera rozsądek, uda się przemówić za pomocą wysokiej kary. Bo inaczej, jak tylko karami, tej patologii nie da się zwalczyć.
Rano i wieczorem w mojej okolicy nie da się oddychać, bo wszędzie unosi się czarny, duszący, cuchnący, trujący dym. Zapraszam adresatów tego apelu, niech najpierw zobaczą i poczują, a następnie jak najszybciej podejmą stosowne działania, żeby ukrócić tę patologię.
Agata Bochenek
Czarna lista, czyli czego nie wolno palić
*opakowań z tworzyw sztucznych i po sokach
*kolorowych gazet
*butów i odzieży
*resztek styropianu, plastykowych butelek
Absolutnie nie wolno palić starych mebli ani ram okiennych, ponieważ zawierają szkodliwe kleje, farby i powłoki, z których podczas spalania wydzielają się szkodliwe substancje.
Uwaga! Domowy piec nie jest spalarnią odpadów zawierających malowane i lakierowane elementy.